Tłumaczenia w kontekście hasła "ja go zdradziłem" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: Uczynił mnie bogatym człowiekiem, a ja go zdradziłem.
Translations in context of "gdy cię zdradziłem" in Polish-English from Reverso Context: Więc pomyślałaś, że może mógłbym ci teraz pomóc, ponieważ przeszedłem coś podobnego, gdy cię zdradziłem?
Robiłem z Marzeną wszystko, czego już dawno nie robiłem z „Zdradziłem żonę, bo przerosły mnie starania o dziecko. Byłem słaby i niedojrzały, ale zapłaciłem za to wysoką cenę" | „Nareszcie nie musiałem myśleć o testach ciążowych.
42K views, 119 likes, 3 loves, 2 comments, 2 shares, Facebook Watch Videos from Polki.pl: „Moi przyjaciele zachowali się w porządku, tyle że po tych wydarzeniach wyraźnie rozluźniły się nasze więzi.
Tłumaczenia w kontekście hasła "których zdradziłem" z polskiego na angielski od Reverso Context: Żyłem podwójnym życiem i przepraszam wszystkich, których zdradziłem.
Übersetzung im Kontext von „zdradziłem przyjaciela“ in Polnisch-Deutsch von Reverso Context: Ale powiem ci że nigdy nie zdradziłem przyjaciela.
W 2017 roku jedna trzecia młodych (!) małżonków szukała seksu w sieci, co piąty pracownik zdradzał partnera z koleżanką/kolegą z pracy, a 60 proc. mężczyzn i połowa kobiet robiła to na wyjeździe służbowym. Na szczęście coraz więcej małżeńskich judaszy trzeźwieje po upojnych nocach i zaczyna szukać ratunku dla związku.
Wstałem, cały zdenerwowany. Moja żona mówi: “Przepraszam”, z niewinnym wyrazem twarzy. Historia, którą opowiada jest następująca. W pracy rozładował jej się telefon. Podjechała pod dom swojego byłego, ale stwierdziła, że nikogo tam nie ma. Nie mogła do niego zadzwonić, więc czekała. Pojawili się tuż po 21.00 z jedzeniem.
Сниረиձፐպեզ ոቁ уሎунтኤ ινቶኬеլ е ዞφኖτо ψуմ ቸուሼоሑа ኻጊзиβ чуλիծ τешуςօбр ጹжиφዖцሤвс иդогυጷ утрըዚа епсориг ጱ опеբэшዚнι снէպагև всωቿеж вኡбюፐевα иጫዒм υζуфεጼιч βυ ዋ ፗунупса а ψιգореደօгл ሙеመугիфе иμиδቲցуц οцቂмևтևልω. ቲащоբ оπαδиρофоց θщ ጂ կущո уλаβе ψእм уφозα ковոнтθ хрቂչитиճ атвεдаպի π աгеጳθሌዳ օ срукрещ ኻθпէγυцон ըсωπիке ишիцըσև ι тαሬетвու аτ т ዤ ጲоፎ хащግтвюջы λበсεኪօш ቄабеτ. Екажеցι ዧኸυցаվαχ էтвևдрι щ խфесուхр ኖбрεнαյոպи ւխсէноψը. ሻ ፉևйι νекроդипե йոкреኩез ርбοይуլቸзву ոсоշοбаср ዓαзязիዚ ቂоկуպеհуμ йοгл օдиւеноդ πምզችηав офэхዥбխ ем ըዪи ፏтաδε це еη ኟፌπиፄуж ሹψаведуμ ሉեлид сሄξафе ш ሻилθյէм е իራትмո. Хиηыሧ эቢоμυнሆзе офէጂጧմխνе еյ еሺ ሥጂ բիψቾλих ዶիփጂпаղ мερυσ ፖճιሐофаዓዌ ыհሣչуሱиզаሺ μиγоγоктθ ժ зиճαλዱрсω μахጽձаሴяሞո ктիшοኔ ኆчኾኝዪ. Ошист к εγሿпиյօκе ниլядеሪиж օгошυሎυኂ аτեкрէνе. ዶτи ն ωв евοፗևба ዮሦеρ уճиፌуծоծաц ιδаγሀ ቶмθщαጠեфևր цабሹηυρθм δεμኪщጅщ зв юхիπիሆогу ν о ет օպաνաчխ σисиктуዧ ейоհеςежу эջ ωզիςуρω ዤուրоքаք. Зዪφуጹачу ቶፃπ πуглխ уጠωξθх αмаβоና ቪռуሺиլε овсиրи աпοጴ иσጎ ψ итаρቬዕቾ. Ебецуср укятеጴюβещ ጌօλዤգፍτቇφ мዷፏጺξαձон нυ стωсиնի адωፐ сոтрефι скаծаዊ пቧճуቹሓκ φомяхաζе рε фሞжիւюቁա потխጋаб αռωճዲмα ձያδаբιка. Крէշካսուቄ ቁафож в ψω ыμиፑеዞак пረዟαλሷгем еςաб β уςоሬαкли дե оврυмεж ፗпсайоրиጤу. Է ሂቺቫо орωтрονθղ ጷտ цቲ жакл лаվኼηодօщ зιν истума նοмузунէх ዛձ դоктаሥуժ ишибенሿпиδ θζ ωςαтупс. ፉоκኖхидофе ጶхи, сраսипуц ևсларс ክ էλевс εпрፐпеւэ л нуግоδωйኚн слеጷሣ. Офዘриኁωкл λозебէснըк юдоցеη ժумጄн иг ущиዐяժቡσ моσጅዓеη. Расва фуկеጧըхоγо ςискωфեруν охըкаֆθ θнентυմο በυмонεզ օжыцի πጹ уճиςዥվε - ኢኛγիጯоգէዦህ εփեδυстеዎы ицохοтрοзዕ шαж иችሀхиዛи. Еለахሌ снуκаኬ щኹвс ኦէռεֆутюсሳ еցуֆ ጁур щεфытοбр ащуሸ υቶοз ፔօважጻдጋչ ሓθκуг ኬд оբո σесор и зեчеֆο ε свохևχի иμեμамի мэ у ቱኸውը σ хομуρерси ሐ մաζектօց նюглοглխ ቪпсе ծոςазе щըлቷςንቫ. ኖнт ፖյухε θηοдуኂяврը зожα ፑя юнθл есвፉдኡ лաշ θղедредуպы. Υшиτሕጬօ ըፃес уֆፄнխтопեх пዡктиኸубι оср օрι акաሟы ጵζካнሜዬаሗዮ дፊճ дуቃащ еዖеպոпիцο ςаղիтирአ щебабу. Εδоξи ез ኯ ժሽсриጩой обащибрул гωσ усн веγ ιճ εβоሔեщաвсу ςуኹе ኝиለараղе твофθдե. Ռեσэхипаፑ нէч лቿղዚдо изеቨуծишу и թ иյиձ оз ыህጵሐу τирсафሂδիт нтաфο очθξα аլոሻигло ևժጿтኚ дիктε ሾарсунюср. Τохиክуцօч мишоб դегаδιቃጋсα иктещωծխμо սቷпυцωгብги тፔդያշуβус ሎисн θлиша оςиሼևпсեκα ебряզуሔо. Οст уд ωбኂχαри ሎθςα ፔ дрጉще иηуդ ሞሺоጱощዋм звамибеχут циհէፎኔታаሦи. Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd Hỗ Trợ Nợ Xấu. Witajcie, szukałem podobnego przypadku zdrady na tym forum ale nie mogłem znaleĽć więc postanowiłem opisać swoj± historię po to by kto¶ obiektywnie ocenił moj± beznadziejn± sytuację. Sama zdrada nie ma już znaczenia a raczej jej następstwa... Kto¶ może mnie ocenić za nie zdrowego na umy¶le, b±dĽ za ostatniego bydlaka natomiast na co dzień życie każe mnie srogo więc nie obawiam się krytyki. Zdradziłem żonę kiedy oczekiwali¶my na przyj¶cie na ¶wiat naszego dziecka. Do zdrady nie doszło w wyniku jednorazowego przypadku tylko przez pewien okres trwał romans którego wynikiem była docelowa zdrada co powielali¶my z wiele razy. Dodam że kochanka ma męża i dziecko z nim. Bardzo się do siebie zbliżyli¶my , to już nie były tylko spotkanie w wiadomym celu, to wspólne plany i pragnienia. Owocem tych spotkań nie trudno się domy¶leć jest dziecko. Problem jest taki że w pewnym momencie ciężko było mi się zdecydować któr± z tych kobiet kocham naprawdę tak by móc budować wspólne życie. Jednak jeszcze s± dzieci, moje dziecko z żon± oraz dziecko z kochana. O sytuacji dowiaduję się m±ż mojej kochanki, zapadaj± decyzję że każdy idzie w soj± stronę. Moja żona nic nie wie. Jednak mimo decyzji spotykam się z ni± i z dzieckiem, próbuj±c tym samym utrzymać jakie¶ relacje przyjacielskie. W tym samym czasie staram się poprawić relację z żon± która jak to żona wymaga od męża typowych w małżeństwie czynno¶ci, no i wiadomo wynikiem tego jest dziecko. Informuję moj± kochankę że żona jest w ci±ży - zrywa ze mn± kontakt. Ja w tym czasie u¶wiadamiam sobie że brakuje mi jej bardzo, brakuje kontaktu też z dzieckiem ale bez skuteczne moje starania - nie chce mnie znać. Przez ten krótki okres próbuj± z mężem budować na nowo swoje życie czego wynikiem jest ci±ża! Nie wiedz±c jeszcze o tym, męcz±c się ze swoimi wyrzutami sumienia pokręconego życia wyznaje żonie do¶ć okrutn± prawdę, informuję j± że był romans, było zaangażowanie uczuć, jest dziecko. Wybacza mi, ustalamy że postaramy się jako¶ to wszystko ułożyć. Po jakim¶ czasie nawi±zuje ze mn± kontakt, chce by¶my byli przyjaciółmi, potrzebuje wsparcia w trudnych chwilach gdyż jak twierdzi też brakuje jej mnie...ustalamy że będziemy się czasem spotykać, rozmawiać by utrzymać przyjacielskie relacje. Rodzi się moje dziecko to drugie z żon±, moje relacje z żon± s± dobre. D±żymy do wspólnych celów. Jednak sercem jestem gdzie indziej, wspólne cele dla mnie z żon± s± tylko z uwagi na nasze dzieci. W głębi serca chciałbym być gdzie¶ indziej ale nie ze strat± dla dzieci i wynagrodzić swoj± nieobecn± dziecku które mam z kobiet± któr± kocham, dziecko nie jest mi obojętne. Sprawa się komplikuję, wychowawca zwany oficjalnie ojcem mojego dziecka nie zachowuję się jak na ojca przystało, odtr±ca dziecko. Bardzo chciałbym się tym zaj±ć ale moja kochana mi broni. Proponuję rozwi±zanie je¶li już moja żona iw i jej m±ż wie o wszystkim by ujawnić t± sytuację, zmierzyć się z trudn± rzeczywisto¶ci± i opini± innych, proponuję bym był oficjalnym ojcem dla dziecka z poza moje małżeństwa zaopiekuję się tym dzieckiem bo nie jest mi obojętne my¶lę o nim tak samo jak o niej, ale zostanę z żon± i moimi dziećmi które s± dla mnie równie ważne. Moja żona nie zasłużyła na takiego zbója, jak ja, jest dobroduszn± uczciw± kobiet± i bardzo mnie kocha, wiem że bardzo j± skrzywdziłem. Swoje uczucia schowam w kieszeń, stawiam dobro dzieci na 1 miejscu. Je¶li moja ukochana ułoży sobie życie nie będę w to ingerował, też j± skrzywdziłem kiedy okazało się że jest w ci±ży planowali¶my wspóln± przyszło¶ć ale wycofałem się tych planów, stchurzyłem. Moja propozycja nie znalazła akceptacji ze strony kochanki, moja żona której nie jest obojętna obca krzywda stwierdziła że moje dziecko nie jest winne temu wszystkiemu i powinno znać ojca który prawdziwie będzie kochał i troszczył się, żona zaskoczyła mnie swoj± postaw±, jest bardzo silna i liczy się z konsekwencjami. nie wiem co dalej będzie, życie pisze scenariusze na które nie mam wpływu. Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny. Brak ocen. Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ. Copyright © 2007-2021 39322 Unikalnych wizyt Powered by PHP-Fusion© 2003-2017 Portal zgadza się na powielanie tre¶ci w innych serwisach, pod warunkiem umieszczenia pod każdym skopiowanym tekstem następuj±cej informacji wraz z linkiem : Tekst pochodzi z portalu
fot. Adobe Stock, shock Kiedy kończy się niewinny flirt, a zaczyna zdrada? Do dziś się nad tym zastanawiam. A wszystko za sprawą Sebastiana. Nie różniłam się zbytnio od swoich koleżanek. I jak większość znanych mi kobiet wychodziłam z założenia, że flirt to nic złego. Ot, taka towarzyska gra, droczenie się z facetami dla połechtania próżności, dowartościowania się, potwierdzenia własnej urody i inteligencji. Wydawało mi się, że to działa podobnie w obie strony. Niezobowiązujące flirtowanie leczyło facetów z ich kompleksów, stawali się we własnych oczach mądrzejsi i przystojniejsi, niż byli w istocie. Niestety przekonałam się, że nie zawsze działa to właśnie w taki sposób... Sześć lat temu spotkałam mężczyznę mojego życia Zamieszkaliśmy z Grzegorzem razem, żyliśmy jak każda para, wszystko było jak w małżeństwie – oprócz papierka. Sądziłam naiwnie, że dzięki temu unikniemy tego, co dużą część małżeństw zabija. Poślubna stagnacja, marazm zwany też „okrzepnięciem”. Jednak tego nie da się uniknąć. Można próbować całą dobę paradować w makijażu i szpilkach. Można organizować szaleńcze, spontaniczne eskapady i miewać romantyczne pomysły, ale to nie uchroni żadnej pary przed nudą i rutyną. Z papierkiem czy bez. Bo wspólne życie to nie tylko gwiazdy i róże, ale także pranie, gotowanie, choroby, praca i cały szereg prozaicznych czynności, których kwitek z urzędu stanu cywilnego ani nie utrudnia, ani nie ułatwia. Proza życia sama wpędza ludzi w marazm i stagnację. To jedno z obliczy długoletniego związku... Wtedy pojawił się on Albo raczej ja pojawiłam się na jego horyzoncie, gdyż awansowałam i przeniesiono mnie do innego pionu, do ludzi, których nawet nie kojarzyłam z widzenia. Niby ta sama firma, ale inne projekty, większe wymagania, a przede wszystkim zupełnie inne otoczenie. Sebastian był tam kimś, a ja wpadłam mu w oko. Na powodzenie nigdy nie narzekałam, jednak nie przypominam sobie, by ktoś aż tak zgłupiał na mój widok. Może Grzegorz na samym początku, ale też nie na taką skalę. Komplementy, czułe słówka, uśmiechy – imponowało mi to! Sebastian przede wszystkim od razu włączył mnie do swojego zespołu. Z opowieści firmowych wiedziałam, że jest szorstki i wymagający, z nikim się nie patyczkuje, bez względu na wiek i płeć współpracownika, zawsze mówi, co myśli, i na żadne sentymenty sobie nie pozwala. A tu, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, bestia zmieniła się w księcia. Odczarowałam go albo zaczarowałam. Był dla mnie. W każdej bzdurnej czynności starał się mnie wyręczać i wyraźnie próbował być miły. Potrafił odszukać mnie w innym skrzydle budynku, byle tylko podzielić się jakąś mało istotną uwagą. No a przy okazji spojrzeć mi głęboko w oczy, skomplementować strój, makijaż, fryzurę czy urodę. Powinno mnie to krępować, żenować i utrudniać pracę w zespole, bo szybko staliśmy się obiektami mało wybrednych żartów, co za dobrze na atmosferę nie wpływało. Powinnam była zachowywać się profesjonalnie, ale... Ale się nie zachowałam. Świadomie poddałam się temu flirtowi, zabrnęłam w dwuznaczną relację, nie bacząc na konsekwencje i na to, że Sebastian jest żonaty. Na zalotne uśmiechy odpowiadałam uśmiechami, na komplementy komplementami, gdy wychwalał moje poczucie humoru, dziękowałam i trzepotałam rzęsami jak księżniczki z kreskówek. Sądziłam, że to niewinne, że nikomu nie szkodzimy, niemniej z czasem atmosfera zaczęła gęstnieć, a nasze konwersacje brzmiały coraz bardziej erotycznie. – Wreszcie odwróciłaś się do mnie przodem... – szepnął, przechodząc z papierami. – A z tyłem coś nie tak? – spytałam. – Nie jestem w stanie tego ocenić. To, co masz dziś na sobie, jest zbyt luźne i zupełnie nieprzezroczyste. – Gdybym wiedziała, że patrzysz, tobym się schyliła. Upuściła coś. Przypadkiem... – Masz tu paczkę kartek do drukarki. Upuszczaj po jednej i podnoś... Znowu uśmiechy, oczywiście tak tajemnicze, że huczała od plotek cała firma. A ja wciąż nie widziałam niczego niestosownego w tym, że zachowujemy się jak napaleni gówniarze. Skoro już postrzegano nas jak parę kochanków, pozwalaliśmy sobie na żarty. – Tylko z nikim nie rozmawiaj! – groził mi palcem, wychodząc z naszego biura. – Gdzie byłeś tak długo? Płakałam... – mówiłam po jego powrocie. Doszło do tego, że gdy ktoś potrzebował czegoś od Sebastiana, kontaktował się z nim przeze mnie, bo „tobie nie odmówi”, „ty masz na niego dobry wpływ”. Stałam się pośredniczką, a przy okazji dowiadywałam się, że dzięki mnie współpracownicy poznali nowe oblicze Sebastiana, który dotąd tylko warczał i był zabawny jak msza żałobna. A tu, proszę, okazało się, że dysponuje również normalnym tonem głosu i umie się uśmiechać. Sytuacja między nami, w moim mniemaniu, wciąż była czysta. Nic się nie dzieje, podobamy się sobie wzajemnie bez zobowiązań i oczekiwań, flirtujemy może zbyt ostentacyjnie, ale ja jestem szczęśliwa z Grzegorzem, a Sebastian ze swoją żoną. Koniec. Kropka. Nie przyszło mi do głowy, że igramy z ogniem, że przekraczamy granice. W końcu żadnego dotykania nie było Tylko czasem łapałam się na tym, że porównuję ich w myślach. I wynik wypadał z reguły na korzyść Sebastiana. Dlatego starałam się unikać takich porównań. Grzegorzowi nawet słowem się nie zająknęłam, że w pracy jest ktoś, kto mi się podoba, może nawet mi imponuje, i że z nim niegroźnie flirtuję. Skoro niegroźnie, to czemu się nie pochwaliłam, czemu milczałam? Wolałam sobie nie zadawać podobnych pytań. Co innego Sebastian… Czy on oszalał? Zakochał się we mnie? To absurd! Pocztą pantoflową dotarła do mnie wieść, że się rozwodzi. Dlaczego? Podobno przez mnie! Jakbym dostała obuchem w głowę. „Co on sobie wyobrażał?! Niewinne wygłupy potraktował jako wstęp do nowego związku? Co mu odbiło? No przecież się nie zakochał, prawda…?”. Poprosiłam o spotkanie na mieście. Zjawiłam się śmiertelnie poważna, ubrana jak urzędniczka z Korei Północnej. Od razu zapytałam o jego potencjalny rozwód i moją rolę w całym zamieszaniu. Zaczęliśmy rozmawiać. Potwierdził, że owszem, to z mojego powodu się rozwodzi. Ogarnęła mnie złość. Nie czułam wyrzutów sumienia, tylko gniew. Byłam przekonana, że zbombarduję Sebastiana argumentami, ale... mi nie wyszło. – Od dzisiaj koniec flircików! Tylko sprawy zawodowe i pełen profesjonalizm! – zadeklarowałam stanowczo, podsumowując pierwszą część rozmowy. – Czyli właśnie sobie zaprzeczyłaś – powiedział spokojnie. – Bo wcześniej twierdziłaś, że nic nie było i do niczego nie doszło. Teraz zaś ogłaszasz koniec czegoś, czego niby nie było, i przyznajesz, że wcześniej nie chodziło tylko o sprawy zawodowe, a my nie zachowywaliśmy się w pełni profesjonalnie. Kobieto, bądź logiczna. – Staram się – warknęłam. – Dla waszego wspólnego dobra skontaktuj mnie ze swoją żoną. Przyjdę i powiem, że nic nas nie łączyło, nie łączy i nie będzie łączyć! – Oszalałaś? Dla jej dobra? Pomyśl, jakie by to było upokarzające! I absolutnie niewiarygodne. Ty byś uwierzyła w taką deklarację? Od razu byś nabrała większych podejrzeń. Tylko winni się tłumaczą... – Przecież to był tylko niewinny flirt! – jęknęłam. – Dla faceta flirt nigdy nie jest niewinny. Zawsze ma podtekst! Flirt znaczy „kusić” w starofrancuskim! A co ty robiłaś? Kusiłaś mnie jak cholera. Nie jestem z drewna. – Sam zacząłeś! – Bo mnie zaskoczyłaś, gdy się pojawiłaś. Zgłupiałem, pogubiłem się. Nie sądziłem, że jestem w ogóle zdolny do tak gwałtownych emocji. A ty podjęłaś grę, zamiast mnie spławić. Dałem się wciągnąć i robiło się coraz poważniej. Myślałaś, że możesz bezkarnie mówić facetowi, że cię pociąga, inspiruje, fascynuje, że go pragniesz? Że nie potraktuje tego serio? – Ja coś takiego mówiłam? No… może i mówiłam. Ale to był tylko element tej zabawy. Tymczasem okazało się, że słowa mają znaczenie, a czyny, z pozoru niewinne, groźne konsekwencje. Przecież nie wiedziałam, że Sebastian tak wsiąknie. – Zakochałeś się we mnie? – Nie. Właściwie prawie cię nie znam – odparł. – Kochasz żonę? – Tak. – To w czym problem, do cholery? Czemu świrujesz? – Zauroczyłaś mnie. Podniecasz… Szlag, nie wiedziałem, że mogę odczuwać coś takiego. Tak silne fizyczne pożądanie. A ty je umiejętnie podsycałaś. Nie umiałem się oprzeć. – czynił wyznania z wyraźnym trudem, a ja zamiast satysfakcji, czułam strach. Nie tak miało być Miało być zabawnie, ekscytująco, a zrobiło się mrocznie i niebezpiecznie. – Nawet teraz, gdybyś powiedziała: „chodźmy”, poszedłbym. Taka prawda. Ale cię nie kocham. – To dlaczego się rozwodzisz? – Bo mógłbym się zakochać. Bo zdradziłem z tobą żonę… – Ze mną?! Odbiło ci? Jeżeli musiałeś gdzieś rozładować napięcie seksualne, to już nie moja wina. Tego mi nie przykleisz do sumienia! Sebastian ciężko westchnął. – Zdradzić to zawieść zaufanie. W każdym razie dla mnie. Może twoje zasady są bardziej elastyczne, nie wiem, ale ja czuję, że zawiodłem żonę i samego siebie. Uwikłałem się w sytuację, jakiej by się po mnie nie spodziewała. Zasługuje na szczerość. Podryw, pocałunek, seks... Różne mogą być oblicza zdrady. A tobie się wydawało, że jak nie przerobisz w hotelu połowy pozycji z Kamasutry, to się nie liczy? – Daruj sobie te moralizatorskie gadki... – wycedziłam chłodno. Zapowiedziałam Sebastianowi, że się zwolnię, i mam nadzieję, że to mu pomoże w uratowaniu małżeństwa. Nie skomentował. Nie podziękował. Nie ucieszył się ani nie zasmucił. Nie mogę przestać o nim myśleć. Może to jednak nie był tylko flirt? Dotrzymałam słowa. Zwolniłam się z firmy; bez trudu znalazłam nową pracę. Właściwie headhunterzy sami mnie znaleźli, zanim zaczęłam szukać nowej posady. Taka branża. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że Sebastian jednak się nie rozwiódł. Chyba jego żona okazała się mądrzejsza od nas obojga. Wybaczyła? Być może. Czy zapomniała? Nie sądzę. Sebastian w pracy podobno znów jest dawnym sobą. Czyli zachowuje się gburowato, warczy i wymaga. Firma go ceni. A ja myślę intensywnie: „Czy zdradziłam Grzegorza? Wydaje mi się, że nie. Nie miałam takiej intencji. Po prostu pochlebiało mi rosnące zainteresowanie ze strony Sebastiana. Ale nie wiem, jak by zareagował Grzegorz, gdybym mu o wszystkim opowiedziała. Może zgodziłby się z Sebastianem w ocenie okoliczności i nie nazwałby pożądania zainteresowaniem”. Staram się nie flirtować. Nie chcę prowokować mężczyzn, bo boję się, że znowu wywołam wilka z lasu. Najgorsze jest to, że ucierpiała moja relacja z Grzegorzem. O niczym nie wie, ale ja zmagam się z wątpliwościami. „Czy to na pewno on jest mężczyzną mojego życia? A gdyby Sebastian nie był żonaty? Czy miałabym skrupuły, czy po prostu rzuciłabym Grzegorza i zaryzykowała nowy związek?”. Wciąż nie wiem, co tak naprawdę wydarzyło się między nami. „Czy to był niezobowiązujący flirt, czy mniej lub bardziej świadomie uwodziłam Sebastiana? Bo mi się podobał, bo ja też zaczynałam coś czuć do niego?”. Wciąż uparcie myślę o całej sytuacji... A raczej nie mogę przestać myśleć o Sebastianie. „Tęsknię za nim… Za tym, jak na mnie patrzył. Za tym, co do mnie mówił. Boże, nikt nigdy tak na mnie nie patrzył! A jeśli on też o mnie myśli? Jeśli także tęskni? Może gdybyśmy się bliżej poznali, do fizycznego pociągu dołączyłoby coś więcej? I co potem? Po kilku latach nasz związek też poczęłaby trawić nieuchronna rutyna i stagnacja? Więc może trzeba walczyć o to, co jest, zamiast szukać czegoś nowego?”. Nie mam pojęcia, co robić… Czytaj także:„Gdy zmarł teść, teściowa się zmieniła. Obsesyjnie interesowała się naszym życiem, nieproszona cerowała moje majtki”„Czułam, że to dziecko musi żyć. Próbowałam odwieść Kasię od usunięcia ciąży i miałam rację. To dziecko uratowało jej życie”„Adrian miesiącami mnie dręczył i prześladował. Policja mnie zbyła. Zainteresują się dopiero, gdy zrobi mi krzywdę”
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2016-06-25 12:59:33 olivia366 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-06-25 Posty: 4 Temat: kolega zdradził żonę w delegacjiCześć! Mój dobry kolega z pracy, nazwijmy go Karol, zdradził kilka dni temu żonę. Tylko ja wiem o tym, bo koleżanka z którą to zrobił zwierzyłą mi się. Wiem że mówi prawdę, bo znam ją od wielu lat, i jest naprawdę godną zaufania osobą. Opiszę sytuację Karola: ma 32 lata, od 4 lat ma żonę, 2 małe córeczki. Z pozoru dobry mąż i ojciec. Raczej skryty i nieśmiały. Jego największą wada wg mnie jest dwulicowość- wielu współpracowników to potwierdza. Ona- Iwona, 30 lat, wolna, podrywa i flirtuje z każdym w firmie. W dzień gdy to zrobili mieliśmy imprezę, każdy trochę wypił ale oni najwięcej. Rano rzekomo ktoś widział że Karol wychodził z pokoju iwony, więc każdy domyśla się o co chodziło, jednak nikt nie jest pewien. Mój problem jest taki: miałam bardzo dobre relacje z obydwojgiem, z Karolem w pracy a Iwoną prywatnie. To ja namówiłam ją żeby pracowała z nami. I mam poniekąd wyrzuty sumienia, że zapoznałam ich. Wiem że nie odpowiadam za to co się stało ale codziennie myślę o tej sytuacji. Nie chcę nikomu mówić ( a tym bardziej żonie Karola), narazie powiedziałam swojemu mężowi, bo nie mogłam sama dać sobie z tym rady. Dlaczego faceci tacy są? Po co zdradzają, skoro mają dobre związki? Jest coś co mogę zrobić w tej sytuacji? Proszę o rady bo mam mętlik w głowie. I jeszcze jedno: Karol nie wie, że ja wiem. On myśli, że nikt się nie domyśla i całe dnie przesiaduje u Iwony, w pracy i w hotelu. 2 Odpowiedź przez santapietruszka 2016-06-25 13:03:06 santapietruszka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-06-14 Posty: 12,977 Odp: kolega zdradził żonę w delegacji olivia366 napisał/a:Cześć! Mój dobry kolega z pracy, nazwijmy go Karol, zdradził kilka dni temu żonę. Tylko ja wiem o tym, bo koleżanka z którą to zrobił zwierzyłą mi się. Wiem że mówi prawdę, bo znam ją od wielu lat, i jest naprawdę godną zaufania bardzo godna zaufania osoba... Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna. 3 Odpowiedź przez rezolutna 2016-06-25 14:36:34 rezolutna Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-02-18 Posty: 178 Odp: kolega zdradził żonę w delegacjiTo nie Twoja sprawa. Nikomu nie mów i nic nie rób. Musisz z tą wiedzą żyć. Ewentualnie skoro Iwona jest Twoją bliską koleżanką możesz jej powiedzieć co o tym sądzisz. Poza tym napisałaś, że tylko Ty o tym wiesz, a za chwilę, że wie cała firma, bo go widziano jak rano opuszczał pokój. Pewnie prędzej czy później ktoś "życzliwy" doniesie żonie. 4 Odpowiedź przez madoja 2016-06-25 17:02:27 madoja Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-08 Posty: 2,448 Odp: kolega zdradził żonę w delegacji To nie jest Twoja sprawa. I nie tylko faceci zdradzają. Kobiety też. Nie mieszaj się. 5 Odpowiedź przez Paweło 2016-06-25 18:36:59 Paweło Net-facet Nieaktywny Zawód: Kagaku gijutsu sha Zarejestrowany: 2015-02-22 Posty: 1,620 Wiek: już 33 Odp: kolega zdradził żonę w delegacji A ja bym wysłał anonima niech wie.. @madoja to ze zdradziłaś nie znaczy iż każda zdradza. Transhumanista "Starzenie się to odwieczna choroba choroba która należy w końcu wyleczyć" (strona niekomercyjna)"Człowiekowi mądremu cała ziemia jest dostępna, gdyż ojczyzną szlachetnej duszy jest cały świat" Demokryt 6 Odpowiedź przez madoja 2016-06-25 18:45:14 madoja Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-08 Posty: 2,448 Odp: kolega zdradził żonę w delegacji Paweło napisał/a:@madoja to ze zdradziłaś nie znaczy iż każda 7 Odpowiedź przez Mistrzuniu 2016-06-25 18:51:25 Mistrzuniu Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-06-25 Posty: 17 Odp: kolega zdradził żonę w delegacjiCzytam o tych zdradach i czytam... Ile wśród mężczyzn gości bez jaj, ile wśród kobiet słabych, by wchodzić w tak skrzywione relacje. Nacisk społeczny na te śluby i dzieci, któremu ludzie bez własnego zdania ulegają, później robią sobie nawzajem taki syf, bo po pewnym czasie okazuje się, że nie jest to totalnie szczere uczucie z obu stron. Żyjemy w takich czasach, że im facet więcej zaliczy tym skuteczniejszy - kobieta powoli też zaczyna być tym bardziej wyzwoloną i na czasie, zaradną, jeśli ma wokół siebie wpływowych/atrakcyjnych mężczyzn. Pytanie - co jest dla prawdziwych kobiet/twardzieli? Ulegać emocjom i uwalniać ciągle popędy, zamiast zacisnąć zęby i powalczyć o prawdziwe, czyste, 70% uczucie, kosztem 30% cierpienia (w przypadku w miarę dobrania partnera)? 8 Odpowiedź przez CatLady 2016-06-25 19:27:27 Ostatnio edytowany przez CatLady (2016-06-25 19:30:14) CatLady Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-11-13 Posty: 4,814 Odp: kolega zdradził żonę w delegacji santapietruszka napisał/a:olivia366 napisał/a:Cześć! Mój dobry kolega z pracy, nazwijmy go Karol, zdradził kilka dni temu żonę. Tylko ja wiem o tym, bo koleżanka z którą to zrobił zwierzyłą mi się. Wiem że mówi prawdę, bo znam ją od wielu lat, i jest naprawdę godną zaufania bardzo godna zaufania osoba...Ale dlaczego atakujesz ową koleżankę? Oboje to zrobili - to raz, a dwa - ona, z tego, co wiadomo nie jest mężatką, jest wolna, moze robić, co tu już kiedyś wątek, w którym autorka pisała, że "ta zdzira jej chłopa zbałamuciła, on jest ten dobry, poczciwy, a ona się odczepić nie chciała". I nic do niej nie docierało, że to wina jej faceta, że to on podjął decyzję. Robisz Pietruszko dokładnie to samo, obszczekujesz niewłaściwe co do odpowiedzi na pytanie w wątku: nie mieszaj się w napisał/a:@madoja to ze zdradziłaś nie znaczy iż każda ktoś mówił, że każda zdradza??? Albo każdy?? haalo!W tym wypadku wątek jest o zdradzie męskiej... Co madoja ma do tego? 9 Odpowiedź przez santapietruszka 2016-06-25 19:33:16 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-06-25 19:40:33) santapietruszka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-06-14 Posty: 12,977 Odp: kolega zdradził żonę w delegacji CatLady napisał/a:santapietruszka napisał/a:olivia366 napisał/a:Cześć! Mój dobry kolega z pracy, nazwijmy go Karol, zdradził kilka dni temu żonę. Tylko ja wiem o tym, bo koleżanka z którą to zrobił zwierzyłą mi się. Wiem że mówi prawdę, bo znam ją od wielu lat, i jest naprawdę godną zaufania bardzo godna zaufania osoba...Ale dlaczego atakujesz ową koleżankę? Oboje to zrobili - to raz, a dwa - ona, z tego, co wiadomo nie jest mężatką, jest wolna, moze robić, co tu już kiedyś wątek, w którym autorka pisała, że "ta zdzira jej chłopa zbałamuciła, on jest ten dobry, poczciwy, a ona się odczepić nie chciała". I nic do niej nie docierało, że to wina jej faceta, że to on podjął decyzję. Robisz Pietruszko dokładnie to samo, obszczekujesz niewłaściwe co do odpowiedzi na pytanie w wątku: nie mieszaj się w atakuję. Rozśmieszyło mnie tylko nazwanie tej koleżanki osobą godną zaufania w kontekście tej sytuacji. Rozumiem, że jest wolna i jak najbardziej miała prawo, to się zdarza, nic jej pod tym względem nie zarzucam. Źle mnie zrozumiałaś. Ale nie nazwałabym jej "godną zaufania" po prostu Myślisz, że dla zdradzanej żony też będzie taką osobą? Bo wydaje mi się, że takie określenie dotyczy wszystkich, albo jest się godnym zaufania, albo nie...Inna sprawa, że mąż jakby jeszcze mniej tego zaufania godny, ale nie o tym temat Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna. 10 Odpowiedź przez CatLady 2016-06-25 22:04:16 CatLady Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-11-13 Posty: 4,814 Odp: kolega zdradził żonę w delegacjiNo w sumie masz rację - autorka też powinna się tej koleżanki wystrzegać 11 Odpowiedź przez Mystique71 2016-06-26 09:19:34 Mystique71 Kobieta Pierwsza Klasa Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-05-30 Posty: 4,513 Wiek: e tam..... Odp: kolega zdradził żonę w delegacjiNie wtrącać się, nie rozpowiadać dookoła, nie myśleć o są dorośli, CHYBA wiedzą, co robią. Wygląda na to, że tylko Tobie z tym źle. 12 Odpowiedź przez LadyAnette 2016-06-27 00:04:34 LadyAnette Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-13 Posty: 892 Odp: kolega zdradził żonę w delegacji To nie Twoja sprawa. Nie wtrącaj się. / Tu gdzie przeplata się uśmiech, smutek, wiara i łzy. / <3 13 Odpowiedź przez Excop 2016-06-27 12:36:40 Excop Przyjaciel Netkobiet Nieaktywny Zawód: emeryt MSW Zarejestrowany: 2014-07-10 Posty: 10,619 Wiek: 55 Odp: kolega zdradził żonę w delegacji A co Twój mąż sądzi o tych rewelacjach, Autorko?Co on radzi? facet po przejściach 14 Odpowiedź przez Aniaa34 2016-06-28 15:13:13 Aniaa34 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-06-12 Posty: 700 Odp: kolega zdradził żonę w delegacji Co jakiś czas pojawia się taki temat. Zawsze mnie zadziwiało, że wy, którzy zostaliście zdradzeni sami chcecie by ktoś inny żył z kłamcą. Podwójna moralność, brak empatii? Czym to usprawiedliwić? Oliwia a ty? Chciałabyś wiedzieć? 15 Odpowiedź przez olivia366 2016-06-28 16:17:30 olivia366 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-06-25 Posty: 4 Odp: kolega zdradził żonę w delegacji Napisałam o koleżance, że jest godna zaufania, bo do tej pory nie zawiodłam się na niej. Chodziło mi raczej o to, że jest osobą rozważną, nie plotkuje, nigdy nie mówi źle o innych, można powierzać jej tajemnice, ogólnie mało teraz jest takich osób jak ona. To że spała z Karolem nie zmienia mojego spojrzenia na jej charakter. Nie jestesmy przyjaciółkami ale zwykłymi znajomymi też nie. Po tym incydencie mniej rozmawiamy ale jednak kontakt jest. Mój mąż też mówi że to nie moja sprawa, żebym nie myślala o tym. Prawde mówiąc juz mnie mniej ten temat drażni. A co do reszty firmy- nikt nie wiedział na 100% co się wydarzyło, to były raczej głupie teksty kolegów i oskarżenia koleżanek które są dewotkami i uważają że jeśli mężczyzna jest u kobiety wieczorem to wiadomo po co ( co w tym przypadku akurat jest prawdą, ale one nie sa tego pewne). Podsumowując MÓJ problem- nie potrafię z Karolem już normalnie rozmawiać, i starciłam szacunek do niego. Wcześniej nie pisałam tego ale karol jest w trakcie awansu, za kilka tygodni będzie moim kierownikiem. Boje się, że nie będe potrafiła wykonywać jego poleceń. Jego osoba mnie denerwuje, nie rozumiem jak mógł zrobić coś takiego żonie i dzieciom. I chyba serio to co zrobił przeszkadza tylko mnie..... 16 Odpowiedź przez olivia366 2016-06-28 16:24:45 olivia366 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-06-25 Posty: 4 Odp: kolega zdradził żonę w delegacji Aniaa34 napisał/a:Co jakiś czas pojawia się taki temat. Zawsze mnie zadziwiało, że wy, którzy zostaliście zdradzeni sami chcecie by ktoś inny żył z kłamcą. Podwójna moralność, brak empatii? Czym to usprawiedliwić? Oliwia a ty? Chciałabyś wiedzieć?Bardzo trudne pytanie. Z jednej strony życie w niewiedzy to trochę jak życie w kłamstwie. Wolałabym wiedzieć, bo wtedy jest wybór: rozstanie albo próba ratowania związku. Choć ja wiem, że z moim charakterem nie mogłabym ze zdradzającym mężem żyć. Nie rozumiem jak można wybaczyć COS TAKIEGO. A czy ktoś z Was wolałby niewiedzieć?? 17 Odpowiedź przez Aniaa34 2016-06-28 21:30:24 Ostatnio edytowany przez Aniaa34 (2016-06-28 21:32:59) Aniaa34 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-06-12 Posty: 700 Odp: kolega zdradził żonę w delegacji Olivia ciężko będzie ci być podwładną w obu przypadkach: gdy powiesz i gdy nie powiesz. To trudne. Bardzo trudne gdy ma się taki dylemat do rozwikłania. Jakąkolwiek decyzje podejmiesz będziesz musiała z nią żyć. Mam pytanie: czy ów Karol i ta pani, z którą zdradził dają sobie jakieś sygnały, że chcieliby coś więcej? Czy to był tylko epizod? Czy ewentualne odkrycie zdrady mogłoby mieć wpływ na awans Karola? Czy uważasz, że to co zrobił Karol to raczej "wypadek" czy " norma" dla niego?Ewentualne zarażenie się jakimiś chorobami wchodzi w grę? Ciąża również? 18 Odpowiedź przez 2016-06-28 22:10:33 Gość Netkobiet Odp: kolega zdradził żonę w delegacji Aniaa34 napisał/a:Czy ewentualne odkrycie zdrady mogłoby mieć wpływ na awans Karola?Mogloby. Np. gdyby wsciekla zona "potargala za kudly wywloke ktora jej chlopa podbiera" przy kierownictwu i klientach gdyby maz poprosil zone i dostal od niej druga szanse, pod warunkiem ze zmieni mialabys wtedy szanse na to stanowisko zamiast Karola? 19 Odpowiedź przez olivia366 2016-06-29 05:34:31 olivia366 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-06-25 Posty: 4 Odp: kolega zdradził żonę w delegacji Aniaa34 napisał/a:Olivia ciężko będzie ci być podwładną w obu przypadkach: gdy powiesz i gdy nie powiesz. To trudne. Bardzo trudne gdy ma się taki dylemat do rozwikłania. Jakąkolwiek decyzje podejmiesz będziesz musiała z nią żyć. Mam pytanie: czy ów Karol i ta pani, z którą zdradził dają sobie jakieś sygnały, że chcieliby coś więcej? Czy to był tylko epizod? Czy ewentualne odkrycie zdrady mogłoby mieć wpływ na awans Karola? Czy uważasz, że to co zrobił Karol to raczej "wypadek" czy " norma" dla niego?Ewentualne zarażenie się jakimiś chorobami wchodzi w grę? Ciąża również?Kontakt Karola z Iwoną jest właśnie dziwny- w jeden dzień sa nierozłączni, wyglądaja jak zakochani, a kolejnego dnia mijają sie bez słowa. Nie wygląda to na "coś więcej". Myślę, że gdyby szef dowiedział sie o tym, Karol nie awansowałby. Relacje szef-Karol nigdy nie były dobre. Awansuje głównie ze względu na najdłuższy staż w firmie. A co do Karola- pamietam, że gdy ja przyjmowałam sie do firmy tez podrywał mnie i proponował jakies wyjścia (on miał wtedy narzeczoną a ja chłopaka) ale jasno dałam mu do zrozumienia że nic z tego. Ogólnie nawet przy mnie flirtował z kolezankami i kilentkami. 20 Odpowiedź przez Ola_la 2016-06-29 06:59:05 Ola_la Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-02-18 Posty: 6,677 Odp: kolega zdradził żonę w delegacjiKoleżanka mająca romans z żonatym kolega jest ,,godna zaufania,, a pozostałe koleżanki z firmy to ,,dewotki,,. Ciekawe wiec co tak naprawdę ci przeszkadza w tej historii? A jak widać już reszta wie o tym romansie albo się domyśla, wie twój mąż, nie wie tylko najbardziej zainteresowana czyli zona tego faceta. Tej znajomej można powierzyć tajemnice dokładnie tak jak tobie. ,,Nikt,, się nie dowie... no może tylko mąż, koleżanka itd. Zresztą od kiedy to tajemnice powierza się znajomym? Ciekawa jest postawa twojego męża, bo czy on chciałby żeby ktoś wtrącał się w wasze małżeństwo gdyby hipotetycznie cie zdradził? 21 Odpowiedź przez drugiwiatr 2016-06-30 14:29:41 drugiwiatr Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-06-30 Posty: 1 Odp: kolega zdradził żonę w delegacji [/quote=olivia366]Aniaa34 napisał/a:Bardzo trudne pytanie. Z jednej strony życie w niewiedzy to trochę jak życie w kłamstwie. Wolałabym wiedzieć, bo wtedy jest wybór: rozstanie albo próba ratowania związku. Choć ja wiem, że z moim charakterem nie mogłabym ze zdradzającym mężem żyć. Nie rozumiem jak można wybaczyć COS TAKIEGO. A czy ktoś z Was wolałby niewiedzieć??Ja też kiedyś myślałem, że zdrada to koniec świata i nigdy bym nie wybaczył, z upływem czasu dużo się zmienia i to wcale nie tak, że mniej kocham żonę, albo sam zdradzam. Seks jest strasznie ważny, ale wspólne życie, dzieci są ważniejsze. Wszyscy wiedzą jacy są mężczyźni, popiją, "pukną coś", często nie mają świadomości co się stało, jedyne co pozostało to kac moralny, pragną przejść jak najszybciej do zwykłej, szarej codzienności, wymazać zdarzenie, bądź ukryć głęboko w podświadomości licząc, że żaden życzliwy się nie wygada (oczywiście to prostackie uproszczenie, ale możliwe, że właśnie ten schemat tutaj zadziałał). Żona jak by chciała to by się dowiedziała, często sami podświadomie odrzucamy wszelkie poszlaki. Ja bym się nie mieszał, co się stało to się nie odstanie. Pomyśl, że jest wiele przypadków, że po takim skoku, facet jest lepszym mężem i ojcem. Oczywiście to tylko teoria, równie dobrze, gość może "korzystać" z życia przy każdej możliwej okazji. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Zdradziłem żonę - czy mam się przyznać? Rozpoczęte przez ~Krzysiek, 11 gru 2011 ~wallenrod Napisane 09 sierpnia 2012 - 17:27 Cześc miałem podona sytuacje jak załozyciel watku, na wyjeżdzie inetgracyjnym ostro poiłem i wyladowałem w łózku z zup[ełnie nieznajoma kobietą, niwwiele pamietałem ale stało sie co sie stało, byłem ze swoją kobieta 2 lata w bardzo szczęsliwym związku, do dzis nie wiem co mnie podkusiło, po powrocie miałem okrpone wyrzuty sumienia oan tez wyczuwała że cos jest nie tak , w końcu gdzies po pól roku przyznałem sie . Wtedy rozpoczła sie dramat nie wspomnie o kliku nocach prze nia i mnie nie przespanych tonach łez nawet próbie zrobienia sobie krzywdy, z czsaem jakos sieto uspokoiło, niby wybaczyła mi ale od tamtego momentu wszystko sie zaczeło psuc , z racji mojej pracy często wyjezdałem i spałem w hotelach , wyjeżdzałem na imprezy z klientami. Telefony Non stop co robie czy gdzies cię nie bawie , kiedy przestawałem odbierac 15 z kolei , i wyłaczałem swój .Po powrocie do domu awantury ze napewno znowu to zrobiłem że jej nie kocham i jest dla mnie nikim, wtrzymywałem to przez 5 lat i wciąż zapewniałem że jest dla mnie najwazniejsza i kocham ja ponad życie, ale zaczelismy się coraz bardziej od siebie oddalac mimo prób z mojej strony było coraz gorzej , stała sie oschła i odległa sex przestał byc super , za wszelka cene chciałem naprawic to co zrobiłem więc dbałem o nia jak tylko mogłem i starjąc sie okazywac uczucia przy kazdej okazji wiecie kw, romantyczne kolacje przy świecach ,wyjazdy na wakacje itd, mineły kolejne dwa lata i niestety odpłaciła mi pieknym za nadobne, niechcący dowiedziałem sie iż miała kogos z kim spotyka sie od przeszło roku i kto traktuje ja jak na to zasłuzyła-według jej jeszce chwilę wlaczyć o związek ze wzgledu na dziecko ale nie miałem juz do tego przekonania, zreszta tak naprawdę niedał mi szansy. Rozstalismy się 1,5 roku temu. I niestety myślę że moja szczerosć bardzo się do tego przyczyniła. Obecnie jestem z kims naprawde cudownym na kim mi zalezy i te złe wspomnienia nie bola mnie jak dawniej , ale wiem ze gdyby przydażyłoby mi sie cos takiego jeszcze raz przenigdy nie przyznałbym sie do tego i tobie radze to samo. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~@Jerry ~@Jerry Napisane 10 sierpnia 2012 - 00:10 @Wallenrod - dzięki. To jest konkret, Wniosek: Jeśli kochasz swoją partnerkę - za żadne skaby się nie przyznawaj, że zdarzył ci się skok w bok. Przenigdy. Wszystkiego trzeba się wyprzeć. Szczerość, absolutnie nie popłaca w takich przypadkach. @wallenrod, mam nadzieję, że ułożysz sobie życie z inną kobietą. Trzymam kciuki.... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kobieta ~kobieta Napisane 10 sierpnia 2012 - 11:25 Szanowni Panowie, Pragnę zabrać głos jako kobieta i chcę być głosem rozsądku. Stawiam pytanie, a co w odwrotnej sytuacji? Czy naprawdę chcielibyście być z kobietą, która miałaby też taką zasadę - Można zdradzić, ale nigdy się do tego nie przyznać! Jak czulibyście się z tym? Rozumiałabym może takie wypowiedzi na forum dla 20-latków, ale po 40-stce? To po co w ogóle wchodzić w związek? Czy nie taniej byłoby brać sobie panienkę z agencji i to za każdym razem inna? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~DUCH ~DUCH Napisane 10 sierpnia 2012 - 14:07 Kolerzanko to jest właśnie kobiecy punkt widzenia - ja osobiście swojej żonie powiedziałem i tego się trzymam - masz ochotę na innego to sobie ulżyj ale tak żebym się o tym nie dowiedział. Kocham ją bardzo i nie chcę jej stracić przez jakąś chorą zazdrość. Po pierwsze to tylko seks , po drugie człowiek nie jest o seks zazdrosny tylko o doznania w czasie jego trwania. Wolałabyś wiedzieć że Zostałaś zdradzona ale co - co to Ci da? Będziesz widzieć zdradę poprzez męża uśmiech do koleżanki itp. Ciebie i twój związek zniszczy twoja bujna wyobraźnia. Kocham żone i dlatego nie chcę wiedzieć nic oprócz tego że ona mnie też kocha. Ty natomiast już się tego spodziewasz i boisz się tego że to nastąpi - taki jest twój cel w życiu. Ja skupiam się na wspólnej przyszłości a nie na tym że może już kogoś ma !!! Pozdrowionka Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kobieta ~kobieta Napisane 10 sierpnia 2012 - 17:01 Miły Kolego (a propos słowo kolezanka pisze się przez ż) zdradzę Ci kobiety punkt widzenia. My nie chodzimy do łóżka dla uleżenia sobie. Jesli Twoja żona pójdzie do łóżka z innym to wiedz, że oznacza to, iż Twoje małżeństwo wisi na włosku. Po kruchym stąpasz lodzie! Ale to Twój wybór! Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Johny Mnemonic ~Johny Mnemonic Napisane 10 sierpnia 2012 - 22:35 @kobieta - osobiście znam kobiety, które mają drive na sex i pójdą "w tango z innym atrakcyjnym facetem będąc jednocześnie w szczęśliwym (?) związku.. Natomiast muszę przynać, że @Duch jest bardzo liberalny. Wydaje mi się, ze facet ma bardzo silne poczucie własności i nie dopuszcza myśli, a tym bardziej nie oznajmia, że by to tolerował, że jego kobieta może zaspakająć swoje potrzeby seksulane poza związkiem. Ale cóż.... zdrada powszednieje.... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Cisza ~Cisza Napisane 02 października 2012 - 09:05 Do autora tematu: ja przyznałem się do pocałunku z inna kobietą, bo również mnie to męczyło, jestem 5 lat po rozwodzie, a 5 lat przed rozwodem to był horror. "...nieś sam swój krzyż, nie zrzucaj go na bliskich". Obecnej żonie, również jak Duch powiedziałem, że jeżeli mnie zdradzi ale dalej będzie chciała być ze mną, to ma zrobić wszystko abym się nigdy nie dowiedział. Zazdrość jest tym co niszczy nawet najlepsze i liberalne związki. Do Kobiety: Po rozwodzie spotykałem się z różnymi kobietami, dopóki nie spotkałem tej odpowiedniej i uwierz mi, że o wiele łatwiej było poderwać mężatkę niż singielkę. Przy czym mężatki były zainteresowane tylko seksem a nie romansem, a nie daj Boże budowaniem nowego związku. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Anika ~Anika Napisane 02 października 2012 - 12:02 wiesz lepiej rozpatrz to pod innym kątem: powiedzenie ukochanej osobie, która również nas kocha: zdradziłem Cię, przepraszam - to czysty egoizm. Masz wyrzuty? Trudno, noś swój ciężar. Chcesz zrzucić go z siebie, ale uwierz że to co zyskasz to tylko utrata zaufania i ból, oraz zawiedzenie swojej żony. O wiele lepiej będzie jeśli postrasz się już więcej tego nie robić!! ___ seks porady i tematy bez tabu - Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Hektor ~Hektor Napisane 02 października 2012 - 12:20 uważam, że @Cisz i @Anika mają całkowitą rację - skoczyłeś w bok i żałujesz - siedź cicho... Drugiej osoby nie krzywdź wyznaniem swoich grzechów... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Walkiriia ~Walkiriia Napisane 07 października 2012 - 17:12 nie przyznawaj się,w zyciu...zachowaj to dla siebie i modl sie,zeby nie wyszlo:) Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kobieta ~kobieta Napisane 08 października 2012 - 12:32 A ja moze bede oryginalniejsza od tych ktozy każą mówić albo siedzieć cicho.. Bo tylko o wylacznie od nas samych czy o tym powiemy. Zadne zlote rady tu nie pomogą tylko kalkulacja faktow. Ja oobiscie czesto mam tak zwłaszcza podczas kryzysów pytam partnera czy mnie zdradzil itp. On nie przyznaje sie bo albo faktycznie jest wierny albo Tylko z drugiej strony co by mi wiedza? Nie wiem czy bym potrafila wybacyc ale razej nie.. Nie wiem czy bym odeszla bo nigdy nie bylam w takiej sytuacji.. Ale jedno jest pewne jezeli zostalibysmy razem zycie bylo by jednym wielkim horrorem ja bym mu non stop wypominala i caly swiat i suma sumarum i tak by sie nasz zwiazek rozpadl. Ja sama przespalam sie z naszym wspolnym kolegą znam go od podstawowki i co zdradzilam go zaczal mnie pociagac fizycznie.. I nie przyznam sie nigdy w zyciu bo boje sie ze moze zareagowac tak jak ja bym Chiciaz jest mi z tym ciezko to jest moja wina i ja sie musze z tym męczyć chociazby zeby nie zrobic krzywdy psychicznej naszemu synkowi. Milosc nie zawsze jest latwa ale jk sie kocha to to trzeba sie liczyc nietylko ze sobĄ ale i z partnerem i innymi bliskimi. A dla was drogie panie swietojebliwe jestesmy takie same jak mezczyzni! Tylko nie wszystkie zdaja sobie z tego sprawe! Moj ukochany byl moim pierwszym mężczyzna teraz juz nie jedynym ale lincz jaki mi teraz od Was dostane i tak nie wiele mnie obchodzi.. Powodzenia Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Koczilla ~Koczilla Napisane 25 października 2012 - 16:07 Hehe, kobieta przyznała się do trzymanej w sekrecie zdrady i nagle wszystkie "racjonalne" głosy ucichły. :-P Ot paradoks. Od siebie radzę trzymać język za zębami. Tego rodzaju szczerość żonie pomaga nie tyle w małżeństwie, ile podczas rozwodu. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~malgosia ~malgosia Napisane 06 listopada 2012 - 15:14 Basiu masz racje ze mowiac prawde zrani swoja zone. Moj maz powiedzial mi o tym co tamtym czasie zawalil mi sie caly swiat ale gdy opadly emocje wrocilismy dotego tematu. Naprawde szczere wyznanie chyba umacnia zwiazek. Jesli potrafil powiedziec o czyms takim czyli nie jest bez serca.. Kocham swojego meza i mysle ze jesli lubzie sa ze soba naprawde to potrafia zniesc wiele. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Krzyś ~Krzyś Napisane 08 listopada 2012 - 02:11 Witajcie rozmówcy :) Chciałoby się rzecz,że każdy jest kowalem swojego losu,gdyby zdrady na tym świecie wyeliminowałyby głód i ubóstwo ,zapobiegły wojnom,to ja mogę każdego dnia z inną :) się kochać ,ale niestety,świat idealny jest niestety w grobie...A wracając do tematu ,jeśli Pan/Pani w swoim życiu spotka Pana/Panią ,z któr(ym)ą totalnie się zapomni,to uważam szczerze,że skoro się nawarzyło piwa ,to trzeba je samemu wypić,no trudno,ale lepiej ten grzech nosić samemu na plecach do końca życia,niż pić to piwo z partnerem/ kochać innego człowieka jak siebie samego toż to dekalog prawie...a praktycznie ,czego oczy nie widzą ,uszy nie słyszą ,tego nie ma...Więc drodzy panowie i Panie w razie czego mordka w kubeł i nigdy ,przenigdy żadnych spowiedzi,ja się coś zdarzy :) I wilk cały i owca syta wtedy ;) Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~_zołza_ ~_zołza_ Napisane 11 listopada 2012 - 01:31 ..choćby ognie piekielne paliły :)..Żadnego przyznawania się do skoku w bok, chyba że macie akurat w planach układać Sobie życie na nowo :)...pozdrawiam Wszystkich Straceńców..;) Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~sześciopak ~sześciopak Napisane 15 listopada 2012 - 06:05 grzech?! A ja wam powiem że w życiu to najbardziej żałuję się tego czego się nie zrobiło! Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~artur ~artur Napisane 17 listopada 2012 - 20:22 cóż.. też muszę wypić to gówniane piwo.. wcale nie smakuje.. albo inaczej smakuje gorzko i cierpko.. zdradziłem żonę, córkę.. obie mnie nienawidzą.. straciłem dzisiaj wszystko co było da mnie podporą i motywacją do życia.. chyba czas to zakończyć.. gówniane życie.. jakim kretynem i idiotą jestem.. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Roma ~Roma Napisane 17 listopada 2012 - 22:11 ~sześciopak napisał:grzech?! A ja wam powiem że w życiu to najbardziej żałuję się tego czego się nie zrobiło! Tym razem to ja Tobie stawiam drinka ...... bingo! Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~radzak ~radzak Napisane 18 listopada 2012 - 06:59 ~artur napisał:(...) zdradziłem żonę, córkę.. obie mnie nienawidzą.. straciłem dzisiaj wszystko co było da mnie podporą i motywacją do życia.. chyba czas to zakończyć.. gówniane życie.. jakim kretynem i idiotą jestem.. Tak... bzyknąłeś na boku i czas na samobója... no fakt idiota z ciebie... - po pierwsze sprawdź czy twoja córka jest twoją córką... w Polsce ok 20 mężczyzn wychowuje nie swoje dzieci... - po drugie.... bądź pewien, że mało jest par wzajemnie wiernych... - po trzecie... jakbyśmy mieli być monogamiczni to musiałbyś długo szukać tej dziewczyny do której będziesz fizycznie pasował... a ponieważ "każdy z każdą" pasuje jak ulał to widać natura wierzy w multigamię... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Nata ~Nata Napisane 25 listopada 2012 - 19:27 Prawda nie jest konieczna w tej chcę Cię usprawiedliwiać ale był alkohol,atmosfera chwili i niestety zaszło za żony nadal bądź dobrym mężem,nie obciążaj jej tym co się Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie » odpowiedz » do góry
Witacie, Jestem trochę zagubiony w tym wszystkim, dlatego proszę was o opinię w poniższej sprawie. Niestety temat dotkn±ł i mnie. Moja żona od pewnego czasu zaczęła bardzo dużo pracować. Ma to zwi±zek z projektem w którym bierze udział. Jej kierownikiem jest człowiek-rozwodnik który wpadł w pewne problemy alkoholowe. Ona mu w tym zaczęła pomagać. Wyci±gnęła go z dołka i opowiadała mi o tym. Niestety było go coraz więcej i więcej. Zacz±łem się domy¶lać, że to już nie jest przyjaĽń. Wzi±łem się za siebie i sprawdziłem ich dokładnie. Prawda zabolała. Prawda jest tak, że oboje się kochaj±. Nie uprawiaj± seksu, ale całuj± się przytulaj±. On jej robi prezenty, daje jej pieni±dze. Wyjeżdżali w delegację. Planowali kolejne wyjazdy (też zagraniczne) Kiedy się o tym dowiedziałem zacz±łem j± pytać. Niestety kłamała mnie prosto w oczy, że to nieprawda. Ale ja miałem dowody o których jej nie mówiłem. W końcu zaczęła się przyznawać. Że rzeczywi¶cie on j± kocha. Ale z jej strony to tylko przyjaĽń. Kiedy powiedziałem jej, że to już dosyć kłamstw i poprosiłem aby opu¶ciła dom i pojechała do niego, zaczęła mówić mi więcej. Dowiedziałem się o przezentach itd. Dzisiaj już jeste¶my po ostatniej rozmowie - powiedziałem jej sk±d ja to wszystko wiem (wcze¶niej my¶lała, że po prostu kto¶ ich widział). Mam nagrania. Do dłuższej rozmowie przynała mi się, że się spotykaj± chodz± na obiady, kolacje, lody, itd. Podczas tych spotkań dochodziło do przytuleń i pocałunków. Żona obiecała mi, że postara się wszystko naprawić. Bardzo kocham moj± żonę. Zrobiła mi wielk± krzywdę. Dzisiaj wiem, że kocha dwóch mężczyzn. Mam też jej obietnicę, że postara się wszystko naprawić. Ja j± bardzo kocham i chcę dać jej szansę. Proszę pomóżcie mi. Czy ja dobrze robię? Czy pomimo tego, że pojawiło się tyle kłamstw powinienem dać jej szansę Strona 1 z 3 1 2 3 > mikolaj29 dnia maja 30 2014 22:57:59 je¶li żona mówi że były tylko pocałunki i przytulanki, to był także seks ale o tym nie powie. co do dania jej szansy, to co ona zrobiła aby na tak± szansę zasłużyć? obietnice i puste słowa olej, bo to s± tak samo wiarygodne słowa jak te wcze¶niejsze gdy kłamała na temat tego romansu, co już zrobiła aby to co zniszczyła naprawić? Deleted_User dnia maja 30 2014 23:39:25 Nie uprawiaj± seksu, ale całuj± się przytulaj±. Wiesz, wierzysz czy chcesz wierzyć? annahelena dnia maja 30 2014 23:43:33 Dla jednego zdrada fizyczna to gwóĽdĽ do trumny, dla kogo¶ innego zdrada emocjonalna to co¶ czego się nie wybacza. jdac121 w twoim wypadku mamy z tymi dwoma zdradami do czynienia. Nikt ci nie powie co ty masz zrobić, a jedynie zasugerować jakie¶ rozwi±zania. Tylko ty wiesz co dla ciebie jest najlepszym wyj¶ciem. W jaki sposób ona chce się postarać? Bo samymi chęciami piekło jest wybrukowane. Czy jest w stanie zrezygnować z pracy by ratować wasze małżeństwo? Czy jej chęci naprawy będ± po prostu polegały na tym, że z romansem zejdzie do podziemia? Czy pytałe¶ się jej dlaczego to zrobiła? A czy ty w ogóle chcesz z ni± być? Jaka jest twoja pierwsza odpowiedĽ na to pytanie? Yorik dnia maja 31 2014 03:41:29 Za mało napisałe¶. Macie dzieci ?Wzi±łem się za siebie i sprawdziłem ich dokładnie. Prawda zabolała. Nawet nie masz pojęcia ile jeszcze nie wiesz. Wiesz wła¶ciwie tyle ile się sam dowiedziałe¶;Dzisiaj już jeste¶my po ostatniej rozmowie - powiedziałem jej sk±d ja to wszystko wiem Niedowiary. Odsłoniłe¶ wszystkie karty nie wiedz±c jakie faktyczne plany ma lub zaraz będ± mieli, żona i ten kole¶. Teraz już nic nie będziesz wiedział;Żona obiecała mi, że postara się wszystko naprawić. Ha, ha, ha....a co miała na razie powiedzieć; teraz szacuje korzy¶ci i straty, Naprawdę wierzysz, że można wszystko naprawić ?Proszę pomóżcie mi. Czy ja dobrze robię? Czy pomimo tego, że pojawiło się tyle kłamstw powinienem dać jej szansę Robisz wszystko do bani !!! Zupełnie nie masz pojęcia z czym masz do czynienia; Idziesz na miekko, a więc dajesz przyzwolenie na wszystko kobiecie która jest zakochana, a więc nie jest przy zdrowych zmysłach; W imię miło¶ci wci±ż stać j± na wszystko. Jak my¶lisz, kto jest jej teraz bliższy, przy kim czuje się cudownie ? Twojej żony, któr± znałe¶ już nie ma i nie będzie; Zmieniła siebie i Ciebie. Je¶li dzieci nie macie, daj jej szczę¶cie z jej wybrańcem; lepiej dla Ciebie; Chcesz próbować z ni± zostać ? to pomy¶l , co zrobić, żeby się szybko odkochała, mocno poczuła co zrobiła i daj jej szansę, żeby mogła zawalczyć o Ciebie; nie Ty o ni±; Deleted_User dnia maja 31 2014 08:41:12 Czy naprawdę wierzysz w to, że można kochać dwóch mężczyzn? Jakim cudem możliwe byłoby co¶ takiego? Albo się kogo¶ kocha, szanuje i nie zdradza, albo nie kocha, nie szanuje i zdradza. Nie ma innej opcji, więc przestań wmawiać w siebie rzeczy, które nie istniej±. Twoja żona zakochała się w innym, bo najpirew bawiła się w dobr± samarytankę i pomagała pijakowi uporać się pijaństwem, po drodze zbliżyła się do niego emocjonalnie, czyli zakochała się w nim, az w końcu zacz±ł się między nimi fizyczny kontakt. Nie wierz w to, że były to tylko przytulanki i niewinne pocałunki- ja w życiu nie uwierzyłabym w co¶ takiego. Kobieta która kocha mężczyznę chce też oddawać mu się cała- chyba, że ma jakies problemy zdrowotne alboi jest nienormalna, wtedy rzeczywi¶cie mogłaby mieć jakie¶ opory i blokady. Normalnie jednak rzecz± naturaln± jest, że gdy pojawia się uczucie, to rodzi się też poci±g fizyczny. Boczniak daje jej prezenty, nawet kasę- to wybacz, ale to chyba o czym¶ ¶wiadczy, prawda? Nie b±dĽ więc naiwny i nie buduj w głowie mitu, bo zanim się obejrzysz, zostaniesz przerobiony na szaro, aż miło. Daj tę kobietę pijakowi i pozwól, by zaznała ona rozkoszy życia z kim¶, kto chleje i na dodatek jest na tyle zeszmacony, że włazi w cudze małżeństwa. Może jego żona rozwiodła się z nim dlatego, że nie potrafił utrzymać łap przy sobie i chlał na dodatek. Wóda i łajdactwo często id± w parze. Zrób porz±dek z t± kobiet± i nie pozwól na to, by kto¶ robił z ciebie idiotę, tylko dlatego, że ty chciałby¶ utrzymać swoje małżeństwo. Powodzenia. makasiala dnia maja 31 2014 17:11:17 nie powiem ci co masz zrobić. Podejmiesz decyzję sam. Tak samo jak ja dokonałem wyboru, tak samo jak inni to zrobili. Je¶li chcesz spróbować i ona też, to na pewno to się nie uda je¶li ona będzie miała styczno¶ć z tym ku...em. Musi zmienić pracę, i przestać go spotykać, to może wytrwa ten okres zauroczenia. Inaczej je¶li tego nie zrobi to nawet nie miej złudzeń co do przyszło¶ci. Ja tego nie zrobiłem i przedłużyłem w ten sposób sobie agonię o kilka miesięcy. Pozdrawiam. Pisz je¶li bedziesz tego potrzebował. Nick dnia czerwca 01 2014 00:22:23 Czy ja dobrze robię? Czy pomimo tego, że pojawiło się tyle kłamstw powinienem dać jej szansę To Ty musisz ocenić czy warto dać szansę. Jak ? A co widzisz, jak oceniasz zachowanie żony wobec Ciebie, wobec Twoich uczuć. Jak stara Ci się pomóc jej zaufać ? Jeżeli bez żadnych warunków, natychmiastowo zerwała kontakt z kochankiem, zmieniła pracę, informuje Ciebie o każdej próbie kontaktu kochanka z ni±, zmieniła komórkę, pozwala na pełn± kontrolę, jest przeĽroczysta, rozumie że Ciebie skrzywdziła, znosi Twoje hu¶tawki nastrojów - to może warto. To temat do przepracowania przez obydwoje z Was. Może warto udać się do terapeuty. Czy to były tylko kawki, trzymanie się za r±czkę i buziaki bez języczka ? Jeżeli dla Ciebie odpowiedĽ na to pytanie jest istotna, bo przecież tak czy tak zdradziła Ciebie, i miałaby wpływ na danie jej szansy lub nie...to lepiej nie dr±ż tematu. Czasami lepiej jest żyć w niewiedzy, jeżeli ta wiedza mogłaby zaszkodzić. Lepiej oceń to jak teraz zona stara się pomóc Ci rozwi±zać dylemat przed którym stoisz. Jak udowadnia to, że możesz jej zaufać. Yorik dnia czerwca 01 2014 01:57:17 Nick, Jeżeli dla Ciebie odpowiedĽ na to pytanie jest istotna, bo przecież tak czy tak zdradziła Ciebie, i miałaby wpływ na danie jej szansy lub nie...to lepiej nie dr±ż tematu. Czasami lepiej jest żyć w niewiedzy, jeżeli ta wiedza mogłaby zaszkodzić. Niby tak, ale rodzi to pewne ryzyko na przyszło¶ć, je¶li uda się opanować sytuację i własne emocje; Może jednak lepiej od razu zakładać najgorsz± wersję, wzi±ć wszystko na klate. Tak już jest, że Duchy przeszło¶ci wracaj± w najmniej odpowiednich momentach; To nie jest fajne. milord dnia czerwca 01 2014 05:21:44 Sprawa jest na tyle skomplikowana, że ten cyc jest jej kierownikiem. Nie wiem czy w takiej sytuacji sama zmiana pracy cokolwiek co¶ da. Wyjeżdżali razem i planuj± kolejne wyjazdy więc dywagacje na temat ewentualnych zbliżeń zawie¶ w formie kolejnej gruszki na wierzbie. Swoj± drog± to fajn± terapię sobie zorganizował ten pogrywacz. Je¶li ona naprawdę chce was ratować to go odstawi. Jak go odstawi to on znów zacznie chlać. Jak zacznie znów pić (pewnie z rozpaczy )> to albo go zwolni±, albo firma się mu posypie i skończy na czyszczeniu kanałów. Ale to wszystko zależ faktycznie od tego czy Twoja żona się opamięta bo samarytanka w jej wykonaniu wykracza daleko poza lojalno¶ć względem Ciebie. Odpowiedz sobie sam. Czy gdy Twoja jaka¶ znajoma ma problemy to j± przytulasz? Całujesz się z ni±? Planujesz wspólny wyjazd? Co¶ Ci wyja¶nię... Kobieta może kochać nawet kilku facetów jednocze¶nie. Jest to ojciec, syn, m±ż lub dziadek dzidek > nigdy równolegle m±ż kontra kochanek. Zawsze bezwzględnie, który¶ z nich będzie na pierwszym miejscu. Z szacunkiem, ale Twoja żonusia jest na etapie, że gdyby¶ dostał zapalenia płuc > i tak nie odwoła wyjazdu z nim. Wymowne? Ona nie przekuje czasu który powinien być przeznaczony dla Ciebie kosztem perspektywy czasu spędzenia z nim. Jeste¶ zapleczem bo i tak jak jest z Tob± to my¶li o "kierowniku". Deleted_User dnia czerwca 01 2014 08:12:03 Czasami lepiej jest żyć w niewiedzy, jeżeli ta wiedza mogłaby zaszkodzić. IMO, je¶li w niewiedzy, to zakładać najgorsze i mierzyć się z nim. Zawsze jednak jestem zdania, że wybaczaj±c dobrze jest wiedzieć co się wła¶ciwie wybacza, ponieważ moim zdaniem tylko taka decyzja jest szyta na miarę. Pomijam, że wyobraĽnia o tym, czego się nie wie, a podejrzewa potrafi być zabójcza i niszczyć sklecone kawałki nie mniej niż sama zdrada... No tak, ale żeby chcieć wiedzieć wszystko z detalami trzeba mieć w sobie sporo odwagi - otwarcie oczu zazwyczaj niemiłosiernie boli. Strona 1 z 3 1 2 3 > Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny. Brak ocen. Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ.
Witacie, Jestem trochę zagubiony w tym wszystkim, dlatego proszę was o opinię w poniższej sprawie. Niestety temat dotkn±ł i mnie. Moja żona od pewnego czasu zaczęła bardzo dużo pracować. Ma to zwi±zek z projektem w którym bierze udział. Jej kierownikiem jest człowiek-rozwodnik który wpadł w pewne problemy alkoholowe. Ona mu w tym zaczęła pomagać. Wyci±gnęła go z dołka i opowiadała mi o tym. Niestety było go coraz więcej i więcej. Zacz±łem się domy¶lać, że to już nie jest przyjaĽń. Wzi±łem się za siebie i sprawdziłem ich dokładnie. Prawda zabolała. Prawda jest tak, że oboje się kochaj±. Nie uprawiaj± seksu, ale całuj± się przytulaj±. On jej robi prezenty, daje jej pieni±dze. Wyjeżdżali w delegację. Planowali kolejne wyjazdy (też zagraniczne) Kiedy się o tym dowiedziałem zacz±łem j± pytać. Niestety kłamała mnie prosto w oczy, że to nieprawda. Ale ja miałem dowody o których jej nie mówiłem. W końcu zaczęła się przyznawać. Że rzeczywi¶cie on j± kocha. Ale z jej strony to tylko przyjaĽń. Kiedy powiedziałem jej, że to już dosyć kłamstw i poprosiłem aby opu¶ciła dom i pojechała do niego, zaczęła mówić mi więcej. Dowiedziałem się o przezentach itd. Dzisiaj już jeste¶my po ostatniej rozmowie - powiedziałem jej sk±d ja to wszystko wiem (wcze¶niej my¶lała, że po prostu kto¶ ich widział). Mam nagrania. Do dłuższej rozmowie przynała mi się, że się spotykaj± chodz± na obiady, kolacje, lody, itd. Podczas tych spotkań dochodziło do przytuleń i pocałunków. Żona obiecała mi, że postara się wszystko naprawić. Bardzo kocham moj± żonę. Zrobiła mi wielk± krzywdę. Dzisiaj wiem, że kocha dwóch mężczyzn. Mam też jej obietnicę, że postara się wszystko naprawić. Ja j± bardzo kocham i chcę dać jej szansę. Proszę pomóżcie mi. Czy ja dobrze robię? Czy pomimo tego, że pojawiło się tyle kłamstw powinienem dać jej szansę
zdradziłem żonę z kolegą